SŁOWO BOŻE,
piątek, 19 czerwca

      W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiani Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,25-30) 

     Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11,28). Wiele osób skorzystało z tego zaproszenia Jezusa w dalszej albo w bliższej przeszłości. Nie sposób w tym miejscu wymienić ich wszystkich. Warto jednak dla przykładu wymienić przynajmniej kilka z nich. 

     Przyszedł do Jezusa nocą (J 3,2) pewien człowiek spośród faryzeuszów, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski (J 3,1). Przyszedł, a Jezus pokrzepił go słowem o Królestwie Bożym (J 3,3), o potrzebie ponownych narodzin (J 3,3), już nie z ciała, ale z Ducha (J 3,6; J 3,8). Przyszedł, a z upływem czasu okazało się, jak bardzo słowa Jezusa pokrzepiły Nikodema i zapadły Nikodemowi w pamięć. To właśnie Nikodem zaprotestował, gdy Sanhedryn chciał wydać na Jezusa wyrok śmierci bez przeprowadzenia nad Nim procesu sądowego: Czyż prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? (J 7,51). Nikodem, ten, który przyszedł do Jezusa po raz pierwszy w nocy (J 3,1), przyszedł – po raz kolejny – po Jego śmierci i przyniósł z przeznaczeniem na Jego pogrzeb około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu (J 19,39).

     Przyszedł także do Jezusa człowiek, imieniem Jair, który był przełożonym synagogi (Łk 8,41). Nie tylko przyszedł. Przyszedł i upadł Jezusowi do nóg (Łk 8,41). A prośbą Jaira było, aby Jezus zaszedł do jego domu (Łk 8,41), w którym jego jedyne dziecko, dwunastoletnia córka, leżała już niemal na łożu śmierci i była śmierci bliska (Łk 8,42). Jezus tamtego dnia nie tylko pokrzepił Jaira słowami: Nie bój się; wierz tylko, a będzie ocalona (Łk 8,50), lecz ująwszy jego córkę za rękę (Łk 8,54) dosłownie „postawił” ją znowu na nogi. Pokrzepienie takiego kalibru, że nawet sami rodzice dziewczynki osłupieli ze zdumienia (Łk 8,56).

     Przyszła do Jezusa kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego (Mk 14,3). Nie tylko „zmarnowała” dla Jezusa czas, ale rozbijając flakonik i wylewając Mu olejek na głowę (Mk 14,3) „zmarnowała” olejek, który wszak można było sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim (Mk 14,5). Jej przyjście wiązało się z wypełnieniem dobrego uczynku względem Jezusa (Mk 14,6). Uczyniła, co mogła (Mk 14,8) i uczyniła bardzo dużo, bo naprzód namaściła ciało Jezusa na Jego pogrzeb (Mk 14,8).

     Przyszedł także do Jezusa, wprawdzie nie z własnej woli, ale w związku z wypełnieniem zleconych mu rozkazów, rzymski setnik. Szedł z Jezusem i za Jezusem przyszedł aż na szczyt Golgoty, gdzie przez kilka godzin robił to, co do niego należało. Zwyczajne, rutynowe, zawodowe, żołnierskie wypełnianie swoich obowiązków przerodziło się w pewnym momencie – chyba zupełnie niespodziewanie także dla samego setnika – w najprawdziwsze wyznanie wiary: Setnik i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym (Mt 27,54). Przykład przyjścia do Jezusa, które owocuje zobaczeniem nie tylko, jak Jezus wygląda i usłyszeniem, co Jezus mówi, ale zrozumieniem dzięki łasce objawienia, kim Jezus (na którego patrzę i którego słucham) jest.

     Przyszli do Jezusa żołnierze, którzy połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz kiedy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że Jezus już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z tych żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19,32-34).

     W związku z dzisiejszą uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa ważne jest to prawdziwe świadectwo Jana, który stał pod krzyżem i widział (J 19,35). Dlaczego? Ponieważ właśnie dzięki otwartemu Najświętszemu Sercu Pana Jezusa nasze przyjście do Niego pozwala nam – po zobaczeniu, jak On wygląda; po usłyszeniu, co On mówi; po wyznaniu, kim On jest – uczynić krok kolejny, a mianowicie podejść do Jezusa, aby zobaczyć, co jest w Nim.

     Przyjść do Jezusa, aby zaprosić Go do mieszkania naszych serc, uniżając się głęboko przed Jego majestatem (por. Dzienniczek, św. siostry Faustyny, 1806) – tak, jak najbardziej. Przyjść do Jezusa, aby usiąść obok Niego i powiedzieć Mu o wszystkim, co mamy w naszym sercu (por. Dzienniczek, 1806) – tak, jak najczęściej. Ale też przyjść do Jezusa, aby zapatrzeć się w promienie wychodzące z Jego wnętrza: w promień blady oznaczający wodę, która usprawiedliwia dusze oraz w promień czerwony, który oznacza krew, która jest życiem dusz (por. Dzienniczek, 130).

     W Tobie jest światło – każdy mrok rozjaśni
     W Tobie jest życie – ono śmierć zwycięża
     Ufam Tobie Miłosierny – Jezu wybaw nas...

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185786
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem