SŁOWO BOŻE,
sobota, 2 maja 2020 r.

        W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem”. Wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: „To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca”. Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6,55.60-69)

     W komentarzach do codziennego Słowa Bożego – ukazującego się na naszej parafialnej stronie – można przeczytać: „Piękne Słowo na rozpoczęcie dnia” (p. S.K.-J.). „Piękne Słowo, idealnie do mnie trafia” (p. B.C). Tak! „Słowo Boże jest piękne” (Parafia Maków). W Ewangelii czytamy, że kiedy powzięto zamiar pojmania Jezusa, nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki (J 7,44). A kiedy arcykapłani i faryzeusze zapytali: Czemuście Go nie pojmali (J 7,45), strażnicy – z rozbrajającą szczerością – odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia (J 7,46). A jak On przemawiał? On przemawiał prosto i wprost, „bez owijania w bawełnę”. On mówił prawdę, prawdę i tylko prawdę. On przemawiał pięknie i nie tylko pięknie, ale pięknie i z mocą (Mk 1,27) tak, że słuchający zdumiewali się Jego nauką (Mt 1,22) tak bardzo, że jeden drugiego pytał: Co to jest? (Mt 1,27), bo przemawiając uczył ich jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie (Mk 1,22).

     Pięknie i z mocą mówi Jezus w synagodze w Kafarnaum: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem (J 6,55). Jezus doskonale wie, że z eucharystyczną prawdą w tych słowach zawartą będzie musiał swoich uczniów stopniowo „oswajać”, aż po ową pamiętną wieczerzę w Wieczerniku, tuż przed swoją śmiercią, gdy znów powie pięknie i z mocą, najpierw: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje (Mt 27,26), a następnie: Pijcie z tego [kielicha] wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów (Mt 27,27-28). Przez całe wieki Kościół żył pięknem i mocą tych prawdziwych słów Jezusa. Aż po dziś dzień Kościół jako wspólnota nadal żyje Eucharystią, dzięki Eucharystii, z Eucharystii (por. Jan Paweł II, Encyklika Ecclesia de Eucharistia 1). W czasie trwającej epidemii, do świadomości wielu – mniej lub bardziej, a nawet tych najbardziej wierzących – przebija się z każdym dniem coraz bardziej znaczenie i wartość Eucharystii, za którą tęskni się niesamowicie: „Modlimy się w domu, oglądamy Mszę św. w telewizji, uczestniczymy duchowo, ale – proszę księdza – to nie to samo, co w kościele”. Odpowiadam, że to to samo (w znaczeniu: ta sama Eucharystia), a jednocześnie przyznaję rację moim parafianom – bo rozumiem, co mają na myśli – i przytakuję, że to jednak nie to samo, co obecność fizyczna, osobista, bezpośrednia, sakramentalna od samego początku aż do samego końca.

     Jezus przemawiał jednocześnie mądrze i pięknie, prosto i głęboko, lecz wielu uczniów słyszących Jego słowa zapowiadające cud Eucharystii mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać (J 6,60). To nie była reakcja obcych ludzi na słowa Jezusa. To była reakcja uczniów na słowa swego Nauczyciela. Ewangelista zaznacza, że Jezus był świadomy tego, że uczniowie Jego szemrali (J 6,61), a jednak w obliczu ich niezadowolenia Jezus nie zmienia nic w swej nauce, nie wycofuje się ze swoich słów, nie odwołuje ich, ani nie przeprasza uczniów, że się nieprecyzyjnie wyraził. Mowa Jezusa jest ciągle: tak – tak, nie – nie (Mt 5,37). Mowa Jezusa taką była, taką jest i taką pozostaje mimo, że w międzyczasie wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło (J 6,66), a niektórzy wycofują się również obecnie, wybierają życie w grzechach, bez chodzenia z Jezusem, bez przyjaźnienia się z Nim, aż po dokonywanie aktów apostazji. Jakie to przykre. Dla Jezusa. Dla Kościoła. Dla rodziny. I dla samych „odchodzących”, nawet jeśli nie zdają sobie oni jeszcze dzisiaj z tego do końca sprawy. Nie myślmy jednak – i nie piszmy – jedynie o innych. My też jesteśmy przecież Jego uczniami. Jestem nim ja i tak samo, jak ja, jesteś nim także ty. 

     Nie odchodź od Jezusa! Pozostań przy Nim: w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, w czasie pandemii i wtedy, gdy już ona przeminie. Pozostań, a pozostając przy Jezusie nie obchodź (Jego) Słowa, lecz zmierz się ze Słowem Bożym: Słowem zawsze pięknym, Słowem zawsze prawdziwym, Słowem nie raz i nie dwa rzeczywiście wymagającym, Słowem być może niejednokrotnie naprawdę trudnym, ale Słowem żywym, skutecznym i ostrzejszym niż wszelki miecz obosieczny, przenikającym aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolnym osiągnąć pragnienia i myśli serca (Hbr 4,14). W odpowiedzi Piotra na Jezusowe pytanie skierowane do Dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? (J 6,67) zawierają się dwie prawdy. Pierwsza wybrzmiewa ze słów: Panie, do kogóż pójdziemy? (J 6,68). Piotr wie, że po ewentualnym odejściu od Jezusa, nie znajdzie nikogo, kto mógłby zająć miejsce Jezusa jako lepszy nauczyciel. Odejście od Jezusa nie oznacza bowiem odejścia „dokądś”. Odejście od Jezusa oznacza przede wszystkim odejście od Jezusa. Koniec. Kropla. I właśnie na to nikt z nas – którzyśmy już uwierzyli i poznali (por. J 6,69) – nie możemy sobie pozwolić, jeśli nie chcemy w naszym życiu stracić Najważniejszego. A druga prawda zawarta jest w tym, co można uznać za Piotrowe wyznanie wiary: Ty jesteś Świętym Boga (J 6,69). Odejście od Jezusa nie oznacza odejścia dokądś. Odejście od Jezusa oznacza odejście od Boga i życie tak, jakby Boga nie było. A takie przeżywanie swego życia to początek wielkiego życiowego dramatu.

     Słowo Boże jest piękne. Piękne nawet wtedy, gdy trudne.


(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185938
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem