SŁOWO BOŻE, CZWARTEK, 9 kwietnia 2020 r.

       Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1)

Współczesny człowiek bardzo często, jeśli to tylko może, wybiera życie naskórkowe, na powierzchni, pozorami, bo… tak jest wygodniej. Jednak nie wchodząc w głąb, człowiek „ślizga się” i żyje powierzchownie. Tymczasem Jezus umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13,1). Takiej, nie pozornej i pozorowanej, ale rzeczywistej miłości chce nas nauczyć Jezus w Wieczerniku w Wielki Czwartek.

Patrzę na mojego Pana Jezusa Chrystusa, który zanim zostanie wydany przez Judasza arcykapłanom i uczonym w Piśmie (Mt 20,18), sam się wydaje tym, których do końca umiłował (J 13,1). Zanim Jezus zostanie wydany swoim śmiertelnym wrogom, którzy skażą Go na śmierć (Mt 20,18), wyda się swoim przyjaciołom (por. J 15,14), ażeby ofiarować im życie: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje (Mt 26,26). Patrzę i zaczynam rozumieć, co to znaczy miłować, i to miłować aż do końca.

Miłować do końca to znaczy miłować aż po ostatnią chwilę życia, aż po ostatnie tchnienie, na zasadzie „i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość (…) aż do śmierci”. Jezus umiłował nas przed założeniem świata (Ef 1,4) i z miłości przeznaczył nas dla siebie (Ef 1,5). Miłować do końca to znaczy miłować przez całe życie; nie od czasu do czasu; nie w zależności od kaprysów, humorów i samopoczucia, ale kochać codziennie. Miłować do końca to znaczy miłować aż po ostatnie życiowe miłosne tchnienie.

Jezus tak właśnie nas umiłował: do końca (J 13,1), bo aż po krzyż, aż po Golgotę, aż po śmierć, aż „do grobowej deski”, a nawet jeszcze dalej, bo aż po wielkanocny poranek Zmartwychwstania. Umiłował nas do końca, umiłował nas bez reszty, na całego: On się nam daje cały (z pieśni Jezusa ukrytego).

Podziękujmy jutro – w Wielki Czwartek – za taką miłość Jezusa, który kroczy przed nami i zmierza ku górze; prowadzi nas ku temu co wielkie i czyste, ku zdrowemu powietrzu wyżyn; ku życiu według prawdy; ku takiej odwadze która nie daje się zastraszyć przez plotkarskie pogłoski; ku takiej cierpliwości, która znosi i wspiera drugiego; ku gotowości wobec cierpiących i opuszczonych; ku wierności drugiemu, nawet w okolicznościach bardzo trudnych. Jezus Eucharystia prowadzi ku gotowości pomocy; ku dobroci, która nie zniechęca się nawet w obliczu niewdzięczności. On prowadzi nas ku miłości – ku Bogu (papież Benedykt XVI).

Każdy z nas potrzebuje takiego przewodnictwa. Zawsze potrzebny jest nam Przewodnik w osobie Jezusie Chrystusa. Dziś – w czasach niezwykle ciekawych, ale i niezwykle trudnych – zaczynamy jeszcze lepiej rozumieć, jak bardzo może pogubić się człowiek, gdy zacznie żyć bez Boga, bez Jego miłości i bez Eucharystii. Z Bogiem nigdy nie jest źle. Dzięki Eucharystii nigdy nie jest beznadziejnie, bo obecność Boga w Eucharystii jest szkołą optymizmu. Robię, co mogę – pisała Edyta Stein – ciągle na nowo czerpię odwagę z tabernakulum.

Robię, co mogę, czerpiąc miłość z tabernakulum.
Klękam przed tabernakulum, by się uczyć miłości do końca

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185838
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem