SŁOWO BOŻE,
sobota, 6 czerwca

      Jezus nauczając rzesze mówił: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok”. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie” (Mk 12,38-44)

     Uboga wdowa wrzuciła dwa pieniążki (Mk 12,42). Możemy zapytać: Czy wrzuciła dużo czy wrzuciła mało? A to zależy. Bo jeśli weźmiemy pod uwagę, że wrzuciła jedynie dwa pieniążki, bo była uboga, to wrzuciła mało lub nawet bardzo mało. Jeśli jednak weźmiemy bardziej pod uwagę, że ponieważ była ubogą wdową i dlatego wrzuciła dwa pieniążki, może się okazać, że wrzuciła dużo, a nawet bardzo dużo.

     Uboga wdowa wrzuciła dwa pieniążki (Mk 12,42), a przecież mogłaby wrzucić jeden z tych dwóch pieniążków. Jeden pieniążek do skarbony, a drugi do kieszeni. Jeden dla Pana Boga, a drugi dla siebie. Czyż dzisiejszy świat nie podpowiada nam właśnie takich rozwiązań? „Pokorne ciele dwie matki ssie”, a zatem „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.

     Uboga wdowa wrzuciła dwa pieniążki (Mk 12,42) – coś mniejszego od dwóch monet o znacznym nominale. W tłumaczeniu włoskim uboga wdowa wrzuciła „due monetine” (Łk 21,2) czyli „dwie monetki” lub „due spiccioli” (Mk 12,42) czyli „dwoje drobniaków”. W oryginale greckim mowa jest o dwóch „lepta”, czyli o dwóch „cienkich”, „zdartych”, „zużytych”, „groszach”.

     Uboga wdowa wrzuciła dwa pieniążki (Mk 12,42), co w tłumaczeniu na język łaciński zostało oddane przez: wrzuciła duo minuta, quod est quadrans (Mk 12,42). Gdybyśmy chcieli pozostać przy tym tłumaczeniu dosłownie – w czasowym rozumieniu tych słów – doszlibyśmy do odkrycia niesamowitego paradoksu, albowiem „dwie minuty”, czyli podwojenie „sześćdziesiątej części obwodu koła” („duo minuta”) oznaczają tu „ćwierć godziny”, czyli „piętnaście minut” („quadrans”). W tym paradoksie ewangelicznym widać, jak wrzucane do skarbony świątynnej „mniej” tak naprawdę staje się „więcej”. To trochę tak, jak w bardzo znanym opowiadaniu Bruno Ferrero o kobiecie żebrzącej codziennie na jednej z ulic wielkiego miasta. Codziennie przechodziło obok niej wielu ludzi. A żebraczka jak to żebraczka. Jednych intrygowała, innych zupełnie nie wzruszała, a innym przeszkadzała. Pewnego dnia przechodzący obok żebraczki poeta podarował jej jedną różę. Gdy przechodził następnego dnia, zauważył ze zdziwieniem, że żebraczki nie ma. Nie było jej i następnego dnia. Nie było jej także przez kilka kolejnych dni. Kiedy wreszcie – po jakimś czasie – znów wróciła na swe miejsce, przechodzący ponownie poeta zapytał, gdzie przez ten cały czas była i co się z nią w tym czasie działo? Ona zaś miała mu odpowiedzieć, że… żyła różą. Czasami „mniej” znaczy naprawdę „więcej”.

     A skoro o czasie mowa. Na wrzucenie swego „wiele” do skarbony wielu bogatych poświęciło tak naprawdę niewiele czasu. Wrzucili, co mieli wrzucić, narobili przy tym trochę wkalkulowanego w to hałasu brzęczących, ciężkich, wartościowych monet, po czym prawdopodobnie spokojnie wrócili do swych codziennych zajęć. Tymczasem uboga wdowa – w podobnej jednostce czasu – poświęciła Bogu całą swoją przyszłość, to znaczy wszystkie kolejne minuty, godziny, dni i noce swego życia. Także więc i w tym kontekście uboga wdowa wrzuciła „więcej” niż inni. Jezus widzi to „więcej”. Bo Bóg nie patrzy na to, co jest widoczne dla oczu. Bo Bóg nie patrzy jedynie w skarbonę świątynną, w nasze portfele czy portmonetki, ale Bóg patrzy w serce. I choć po ludzku rzecz biorąc wrzuciła „mniej”, to z punktu widzenia boskiego wrzuciła „więcej” – a nawet „więcej niż więcej”, bo – jak powiedział sam Jezus – wrzuciła wszystko. A wszystko to po cichu, bo jakiż hałas poczynić mogą dwa małe pieniążki?

     Można być w nędzy – włoskie: „nella miseria” (Mk 12,44) – i z tej nędzy – łacińskie: „de penuria” (Łk 12,44) – w jakiej się człowiek faktycznie znajduje wrzucić prawdziwe bogactwo – (łacińskie: „divitiae”) – jeśli w tym wszystkim ofiarowuje się życie (greckie: „ton bion”). Nie życie kogoś innego, ale własne życie (greckie: „ton bio autes”), a w dodatku, jeśli ofiarowuje się całe swoje życie (greckie: „holon ton bion autes”). Można żyć biednie i być jednocześnie bardzo bogatym przed Bogiem. Można być wielkim bogaczem i żyć w wielkiej nędzy duchowej: „Prawdziwa bieda człowieka polega na tym, że nie ma w nim pragnienia ku nieskończoności, albo kiedy człowiek chce w sobie to pragnienie zagłuszyć, zabić lub sprzedać. (…) To jest rzeczywista bieda! Możesz wszystko mieć, a być biedakiem, bo nie masz (…) niczego, co jest duchowe. Wszystko w sobie wyeliminowałeś, zagłuszyłeś, sprzedałeś” (arcybiskup Grzegorz Ryś).

     Dzisiaj jest kolejny dzień.
     Co i ile wrzucę Bogu?
     Wrzucę siebie.
     Całego siebie.

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185866
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem