SŁOWO BOŻE,
środa, 20 maja 2020 r.

       Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi” (J 16,12-15)

     Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie (J 16,5). Słowa te zdają się wskazywać, że Jezus chciałby powiedzieć uczniom o wiele więcej, niż to uczynił do momentu, w którym wypowiedział to zdanie. A jeżeli tak, to znaczy, że Jezus jest świadomy, że Jego magisterium, Jego nauczanie, nie zostało jeszcze uczniom przedstawione w całości, w całej swej pełni. Uczniowie nie znają jeszcze w pełni nauczania Jezusa, choć – jak uczy Kościół – z Osobą Jezusa Chrystusa wiąże się pełnia objawienia i to, co objawił i podał nam do wierzenia i wypełniania w naszym życiu Syn Boży jest wystarczające do tego, aby z pomocą łaski bożej osiągnąć zbawienie. Wiemy z własnego doświadczenia, że – mimo nawet najszczerszych chęci – nie da się wszystkiego powiedzieć przy jednym spotkaniu, od razu i za jednym razem. Do przekazania tego „wiele do powiedzenia” (J 16,5) potrzeba czasu, a skutek przekazu zależny jest nie tylko od samego Mówiącego, ale także od kondycji słuchającego, od jego predyspozycji, otwartości, dojrzałości. A do tego należy jeszcze wspomnieć o okolicznościach, bo i one nie są tu bez znaczenia.

     Słowa Jezusa: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia (J 16,5) można również traktować dosłownie, bo przecież Jezus nadal tak wiele do nas mówi. On przemawia w swoim Kościele, w Liturgii Słowa, w znakach – a zwłaszcza tych sakramentalnych – w wydarzeniach dnia codziennego, przez konkretne sytuacje i przez konkretnych ludzi. W takim rozumieniu mogą to być dla mnie takie słowa Boga, które wciąż dopowiadają coś nowego do tego, co już kiedyś usłyszałem, poznałem, znam. Jednak te same słowa Jezusa: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie (J 16,5) można także interpretować i w ten sposób, że przemawiający Jezus pragnie, by słuchający Go już uczniowie zrozumieli o wiele więcej, niż to, co słyszą; aby słuchający Jego słowa, odczytywali nie tylko ich sens dosłowny, literalny, ale także sens duchowy. Jezus ma nam bowiem do powiedzenia o wiele więcej, niż tylko to, co jest powierzchownym rozumieniem Jego słów. Przykładem niech będzie ewangeliczna scena, w której Jezus tłumaczył Żydom: Zburzcie tę świątynię, a ja w ciągu trzech dni odbuduję ją nowo (J 2,19). Miał im wtedy naprawdę do powiedzenia wiele, ale oni dosłownie nie mogli tego znieść: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni (J 2,20). I nie zrozumieli, że Jezus mówił im nie tyle o świątyni z kamienia, co o świątyni swego Ciała (J 2,21). Jezus miał naprawdę wiele do powiedzenia Żydom, ale oni nie byli w stanie Jezusowego objawienia przyjąć, znieść, unieść i ponieść dalej. Pięćdziesięciu lat nie masz, a Abrahama widziałeś? (J 8,57). Nie wierzyli, gorszyli się, nie zrozumieli, że zanim Abraham nastał, On był i On jest (por. J 8,58). Dlatego też słowa Jezusa uznali za bluźnierstwo, a Jego samego chcieli ukamienować (J 8,59). Tak bardzo nie mogli znieść słów Jezusa i Jego samego, że kilkukrotnie chcieli Go zabić.

     Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia. Teraz jeszcze tego znieść nie jesteście w stanie, ale kiedy przyjdzie Duch Prawdy, wtedy doprowadzi was On do całej prawdy (J 16,13). Potrzebujemy daru Ducha Świętego. Potrzebujemy Jego światła. Potrzebujemy Jego siedmiu darów. Potrzebujemy Jego boskich natchnień. Potrzebujemy Jego duchowych tchnień. Potrzebujemy Jego Osoby Duchowej, która pouczy nas i pozwoli właściwie odczytać wszystkie słowa i całą działalność Jezusa; również te słowa, które już słyszeliśmy wielokrotnie i być może nawet znamy na pamięć. Potrzebujemy światła Ducha Świętego, by rozumieć Pismo Święte, właściwie interpretować proroctwa i nieustannie dowiadywać się, co mówi dzisiaj Duch Święty do Kościoła i co Duch Święty mówi w Kościele do każdego z nas razem i do każdego z nas na osobności.

     Ale potrzebujemy światła Ducha Świętego również dlatego, że możemy wprawdzie znać, a nawet rozumieć słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelii i do nas wypowiedziane, ale możemy nie być do nich do końca przekonani. Dzisiaj coraz więcej osób, w tym także w odniesieniu do spraw wiary, mówi Kościołowi i Bogu: „A ja i tak wiem swoje” i „A ja i tak wiem lepiej”. Potrzebna jest nam obecność Ducha Świętego, który z jednej strony bardzo delikatnie – jak poranna rosa na trawie – a jednocześnie bardzo mocno i ożywczo nadaje świeżość i smak naszej codziennej lekturze Słowa Bożego. To właśnie dzięki Duchowi Świętemu przykazania Jezusa, polecenia Jezusa, rady ewangeliczne Jezusa, które na początku mogą się pozornie wydawać ponad miarę i ponad ludzkie siły, jawią się jako zbawcze, możliwe do przyjęcia i realizacji, a nawet lekkie (1 J 5,3). Czego bowiem nie jest w stanie uczynić człowiek cielesny, to – beż większych problemów – uczyni człowiek duchowy. Potrzebujemy daru Ducha Świętego, który uzdolni nas do stopniowego pojmowania i uznawanie za nasze tego wszystkiego, co boskie; nawet jeśli to „boże” było dla nas kiedyś nie do pomyślenia, nie do pojęcia czy nie do przyjęcia.

     Na sam koniec powiedzmy otwarcie jeszcze jedno, a mianowicie to, że potrzebny jest Duch Święty współczesnemu człowiekowi także do tego, aby nie odczytywać słów Jezusa niewłaściwie, niezgodnie z Jego intencją i myślą, niezgodnie z Jego wolą i celem. Potrzebujemy Ducha Świętego, by słów Syna Bożego o Bogu Ojcu, o świecie i o człowieku nie wyrywać z kontekstu; by ich nie przekręcać, by nimi nie żonglować, nie manipulować, nie próbować ich naginać do własnych potrzeb lub wykorzystywać je do niecnych celów. Duch Święty jako dar osobowy i Duch Prawdy ma chronić pojedynczego człowieka, mniejsze i większe grupy, wspólnoty wewnątrzkościelne przed schodzeniem na manowce, na drogi fałszu, błędu, herezji.

     I już naprawdę na zakończenie. Każdy z nas potrzebuje otwierania się na działanie Ducha Świętego, aby w Jego mocy czytać wszystkie słowa Jezusa w okolicznościach i sytuacjach, w jakich się aktualnie znajdujemy i aby umieć odczytywać „znaki czasu”, przez które także dziś Pan Bóg do nas przemawia.

     Duchu Święty, Boże!
     Duchu Prawdy!
     Przyjdź

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185945
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem