SŁOWO BOŻE,
sobota, 9 maja 2020 r.

        Jezus powiedział do swych uczniów: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wy starczy”. Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca?» Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (J 14,1-6).

     Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? (J 14,1). W Piśmie Świętym znajdujemy wiele miejsc, w których bardzo często chodzi o takie poznanie, które nie ma być celem samym w sobie, ale ma prowadzić ku czemuś więcej. W kontekście zbliżającej się nocy paschalnej i wyjścia z Egiptu Mojżesz mówił w imieniu Pana: U Izraelitów nawet pies nie zaszczeka ani na ludzi, ani na bydło, abyście poznali, że Pan uczynił różnicę między Egipcjanami a Izraelitami (Wj 11,7). Kiedy Piłat, w czasie przesłuchania Jezusa, ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do tłumu (J 19,4), uczynił to w konkretnym celu: Oto wyprowadzam Go [Jezusa] do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy (J 19,4). Gdy Jezus chciał przekonać do siebie Żydów i bronił przed nimi swojej wypowiedzi o tym, że jest Synem Bożym (J 10,36), zachęcał: Choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu (J 10,38). Tak więc także poznanie Jezusa – oprócz samego „poznania Jezusa”, które jest wartością już samo w sobie – ma prowadzić poznającego jeszcze dalej, ku czemuś więcej.

     Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? (J 14,1). Ale mógłby ktoś zapytać: Czy poznanie Jezusa jest aż tak bardzo ważne dzisiaj, w czasach, w których ludzie żyją już wieloma innymi znajomościami? Nawet na facebooku mamy grono znajomych. Jedna znajomość w tę czy w tamtą – jakie to może mieć znaczenie? Okazuje się, że ma znaczenie zasadnicze, albowiem w przypadku znajomości Jezusa i znajomości z Jezusem nie chodzi jedynie o dobre towarzystwo (choć ono jest ważne), ale o nasze życie wieczne i o nasze zbawienie: A to jest życie wieczne: aby (po)znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17,3). Poznanie Jezusa, posłanego przez Ojca, prowadzi nas w Duchu Świętym do czegoś więcej, dalej – i to bardzo daleko – bo aż do nieskończoności życia w towarzystwie i Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.

     W poznawanie Jezusa wpisane jest oczywiście „zdobywanie wiedzy” o Jezusie, odkrywanie – dzięki wysiłkowi własnego intelektu, a jeszcze bardziej dzięki łasce Boga – kim Jezus faktycznie jest, ale poznawanie Jezusa wcale nie równa się zdobywaniu i posiadaniu samej wiedzy o Jezusie. Można bowiem o Jezusie wiedzieć nawet wiele i wcale Go nie znać. Proces poznawania Jezusa jest stopniowym wchodzeniem w Jego tajemnice, w Jego życie, w Jego misję, w Jego rzeczywistość boską-ludzką. Tak rozumiane poznawanie Jezusa staje się możliwe dzięki wsłuchiwaniu się w Jego słowa i przypatrywaniu się Jego czynom, dokonywanym w imię Ojca i o Jezusie zaświadczającym (J 10,25). W tak przeżywanym poznawaniu Jezusa staje się możliwe zobaczenie w Jezusie jeszcze kogoś więcej, niż tylko Jezusa: Filipie, (…) kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca (J 14,9). Okazuje się więc, że poznanie Jezusa nie tylko prowadzi ku poznaniu czegoś więcej, ale prowadzi ku poznaniu Kogoś więcej. Jezus jest bowiem widzialnym obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1,15). 

     Wiem, że dzisiejszy komentarz jest bardziej teologiczny, niż zazwyczaj, ale niech tak już dzisiaj pozostanie. Tym bardziej, że cały dzisiejszy fragment Ewangelii jest czystą teologią o Synu Bożym współistotnym Ojcu. Ta teologia pochodzi z ust samego Jezusa: Ojciec trwa we Mnie (J 14,10); Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie (J 14,11); Ja idę do Ojca (J 14,12), który winien być otoczony chwałą w Synu (J 14,13). Czysta Ewangelia, a w czystej Ewangelii najczystsza teologia. W kontekście tych wielkich teologicznych prawd i w nawiązaniu do ewangelicznego pytania Jezusa: Filipie, tak długo jestem z wami a jeszcze Mnie nie poznałeś? (J 14,1), zapytam na koniec prosto z mostu: A jak długo już Jezus jest ze mną? I jak długo już ja jestem z Jezusem? Czy już Go poznałem, czy też – pomimo upływu dni, tygodni, miesięcy i lat – ciągle jeszcze Go nie znam?

     Mój czas poznawania Jezusa jest teraz.
     Nasz czas poznawania Jezusa jest dzisiaj.

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185975
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem