SŁOWO BOŻE,
poniedziałek, 4 maja 2020 r.

        Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła Syna - mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca” (Ap 11,19a.12.1.3-6a.10ab)

     Z powodu epidemii koronawirusa (i nie tylko z powodu koronawirusa) są – niestety – na świecie takie miejsca, w których kościoły są zamknięte. Jest tak, ale na szczęście nie u nas. Niezależnie od tego, co się aktualnie dzieje na ziemi, świątynia Boga w niebie się otwarła (Ap 11,19), zaś w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka sprzed wieków: „Otworzony jest kościół Boży w niebie”. Jakże dobrze jest mieć świadomość, że nad tym ziemskim łez padołem otwarty jest kościół zbawionych w niebie. Jak dobrze jest – żyjąc jeszcze na tym świecie – oczyma wiary widzieć otwarte niebo i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga (Dz 7,56). I nie tylko Syna Człowieczego, ale i Matkę Syna Człowieczego, Maryję, Niewiastę obleczoną w słońce, z księżycem pod Jej stopami (Ap 12,1).

     Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu (Ap 12,1), a u ks. Wujka: na głowie Jej „korona”. A skąd właściwie ta korona? Gdzie takie korony jeszcze „produkują”? I skąd ten wieniec? Gdzie jeszcze takie wieńce wiją?

      To jest wieniec koronny uwity codziennością, który ma swój początek w znalezieniu łaski u Boga (por. Łk 1,30); pokorą Służebnicy Pańskiej, która pozwala, by stało się w Jej życiu wedle Słowa Boga (por. Łk 1,38) i uniżeniem Służebnicy Jego, na którą On łaskawie wejrzał (por. Łk 1,48). To jest korona dana Maryi z łaski Bożej w nagrodę za Jej piękno i czystość, za Jej dziewiczość i kobiecość, za Jej macierzyńskość i wierność w miłości, za trud i poświęcenie włożone w ludzkie wychowanie zrodzonego przez siebie Jezusa, za wiarę, że słowa mówione przez Pana się spełniają (por. Łk 1,45) i pewność, że dla Boga nie ma nic niemożliwego (por. Łk 1,37).

     Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec koronny z gwiazd dwunastu (Ap 12,1), uwity z Maryjnej sumienności, z Jej wrażliwości na brak wina na weselnym stole zaślubionych (por. J 2,3), z Jej zatroskania o Jezusa niby „zagubionego” w drodze powrotnej z Jerozolimy w czasie Święta Paschy (por. Łk 2,43-45), a w rzeczywistości będącego ciągle w sprawach Jego Ojca (por. Łk 2,49). Ale to jest także wieniec koronny uwity z siedmiu boleści Matki Bolejącej towarzyszącej Synowi na krzyżowej drodze i stojącej pod Jego krzyżem (J 19,25), wraz z Nim współcierpiącej, patrzącej na Jego agonię, śmierć, przebicie Jego boku włócznią (por. J 19,34), Niewiasty dzielnej, której wcale nie trzeba było szukać (Prz 31,10), bo była tam, gdzie być powinna, mimo, że właśnie tam – pod krzyżem Jej Syna – Jej duszę także przeniknął miecz boleści (por. Łk 2,35).

     Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec koronny z gwiazd dwunastu (Ap 12,1), uwity z różańcowych tajemnic radości, światła, boleści i chwały. Bo do koronnego wieńca sprawiedliwości, który we właściwym czasie oddaje Pan Bóg (por. 2 Tm 4,8), czyli do tajemnic chwalebnych dochodzi się między innymi także przez tajemnice bolesne. „Na skróty”, bez poświęcenia, bez ascezy, bez wyrzeczeń i bez cierpienia dojść do nieba (raczej) się nie da.

     Może właśnie dlatego Maksymilian Maria Kolbe, zamiast wybrać jedną z dwóch koron, zapragnął obu. Nie przez „zachłanność”, ale z gorliwości. Jeśli nie z pełnej jeszcze wtedy wiedzy, to jednak z przeczucia – a może i z Bożego natchnienia – wziął tę czerwoną, by przez czerwoną dojść także i do białej.

     Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec koronny z gwiazd dwunastu (Ap 12,1).

     Ona dzieł boskich korona.

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185845
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem