SŁOWO BOŻE,
niedziela, 3 maja 2020 r.

        Najdrożsi: To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1 P 2,20b-25)

     Żyjemy z pewnością w ciekawych czasach. Czy tego chcemy, czy też nie, to jednak jest faktem, że żyjemy w czasie pandemii, a zaraza na taką skalę nie jest codziennością i przychodzi na ludzkość, zamieszkującą na większych lub mniejszych obszarach, zazwyczaj raz na kilkaset lat. Nie wypada mówić, że w tym względzie „mamy szczęście”, ponieważ koronawirus przyczynił się już do wielu ludzkich nieszczęść, dramatów i tragedii. Ale jako chrześcijanom nie wypada nam także mówić, że „mamy pecha”, bo – jak napisała kilka dni temu jedna z naszych parafianek – „Bóg z każdego dołka może wyciągnąć dobro”.

     Od kilku tygodni żyjemy wielkanocną prawdą, że Pan Bóg rzeczywiście potrafi wyprowadzić dobro z najbardziej – wydawałoby się po ludzku rzecz biorąc – beznadziejnej sytuacji. Jezus Chrystus naprawdę cierpiał za nas (1 P 2,21), mimo że niczym sobie na to nie zasłużył. On naprawdę był podobny do nas i doświadczony we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu (Hbr 4,15). On żadnego grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu (1 P 2,22). On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy już przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości. Krwią Jego ran zostaliśmy uzdrowieni (por. 1 P 2,24). On siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców (Iz 53,12). On poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami (Iz 53,12). Bo choć spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,5). „Pan Bóg z każdego dołka wyciąga dobro”.

     Naiwnym byłby ten, kto by uważał, że samo bycie chrześcijaninem jest zabezpieczeniem go przed kłopotami, chorobami, bólem i cierpieniem. Skoro cierpiał Chrystus (1 P 2,21) – nasz Pan i Nauczyciel (por. J 13,12-13) – i skoro uczeń nie przewyższa nauczyciela (Mt 10,24) to jako Jego uczniowie będziemy musieli – wcześniej lub później – zmierzyć się z konkretnym cierpieniem. Nie uda się w naszym życiu cierpienia uniknąć. Oczywiście nie chodzi o to, byśmy cierpieli nadmiernie i nadaremnie lub szukali cierpienia „za wszelką cenę” na zasadzie chorego „cierpiętnictwa”. Chodzi o to, by cierpienie, z którym trzeba się nam zmierzyć, przeżywać z godnością, w zjednoczeniu z cierpiącym Sługą Jahwe. Jeśli – podobnie jak On – będziemy szli przez ziemię dobrze czyniąc (por. Dz 10,38), przezwyciężymy cierpienia: To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia (1 P 2,20). Jezus Chrystus przecież cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami (1 P 2,21). Super jest to ostatnie Piotrowe zdanie. Zdanie „klucz” do przeżywania wszystkiego, co napotkamy na raz obranej przez nas drodze chrześcijańskiego powołania. Zdanie „klucz” przydatne w każdej sytuacji i okoliczności, a może zwłaszcza wtedy, gdy coś na tej drodze wydaje się nam trudne, niewygodne i uciążliwe.

     Jedenaście lat temu „włoska telewizja wyemitowała film o świętych z Asyżu: Klarze i Franciszku. W jednej ze scen widzimy Franciszka idącego przez łąkę po świeżej, zielonej trawie. Franciszek idzie boso, a każdy jego krok czyniony naprzód sprawia, że jego męskie stopy zostawiają w trawie wyraźne, głębokie ślady. Za świętym Franciszkiem podąża Klara, która swoimi małymi, kobiecymi stópkami stara się utrafić dokładnie w te same miejsca, które zaznaczył święty z Asyżu (…). Franciszek, gdy orientuje się, że w swej wędrówce nie jest sam, odwraca się do Klary i mówi: „Klaro, ty idziesz po moich śladach”. Na co ona mu odpowiada: „Nie, Franciszku! Idę po śladach o wiele głębszych, niż twoje…” (Bp Andrzej F. Dziuba, List Pasterski na 48 Światowy Dzień Modlitw o Powołania, rok 2011).

     Chrystus wzór nam zostawił.
     Idźmy więc za Nim Jego śladami.

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185791
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem