SŁOWO BOŻE,
poniedziałek, 27 kwietnia 2020 r.

        Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?” W odpowiedzi rzekł im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec”. Oni zaś rzekli do Niego: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?”. Odpowiadając Jezus rzekł do nich: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6,22-29)

     We wczorajszym opisie wspólnego wędrowania dwóch uczniów wraz ze Zmartwychwstałym Jezusem do Emaus to właśnie Jezus zadawał pytania. Najpierw ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze? (Łk 24,17), następnie: Cóż takiego [się tam w tych dniach] stało? (Łk 24,19), a pod koniec, już retorycznie: Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? (Łk 24,26).

     W dzisiejszym opisie zwykłej i niezwykłej przeprawy na drugą stronę jeziora Pan Jezus o nic nie pyta. Tym razem to właśnie Pan Jezus jest pytany. A kto powiedział, że Panu Bogu nie można stawiać pytań? Kto powiedział, że Pana Boga nie można pytać o różne rzeczy? Przecież „kto pyta, nie błądzi”.

     Pierwsze pytanie: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? (J 6,25) zadane zostało po trosze z ciekawości, a po trosze ze zdziwienia oraz niezrozumienia zaistniałej sytuacji. Jak bowiem wyjaśnić fakt, że podczas, gdy uczniowie odpłynęli sami (J 6,22), bez Jezusa, a poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej (J 6,22) łodzi, do której Jezus mógłby wsiąść i przeprawić się nią na drugą stronę jeziora, Jezus tam jednak dotarł? Kiedy i jak znalazł się On na przeciwległym brzegu? (J 6,25). Oto jest pytanie. Zwróćmy uwagę, że w odpowiedzi Jezus (J 6,26) nie odpowiedział na zadane Mu pytanie (!). Pytający nie dowiedzieli się bowiem od Jezusa, kiedy tu przybył (J 6,25). Dowiedzieli się jednak czegoś więcej – nie o Jezusie, ale o sobie samych i o motywacjach, jakie nimi kierowały i kierują: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości (J 6,26). Jezus wcale nie lekceważy pytających, ale wykorzystuje ich pytanie do udzielania odpowiedzi o wiele głębszych, niż mogliby oczekiwać. Jezus nie jest tym, który musi się przed kimś z czegokolwiek tłumaczyć. Jego misją jest bowiem tłumaczenie spraw bożych i przekładania ich na nasz język ludzki. I dlatego zaraz dodaje: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (J 6,27). Niesamowite jest to, że na zwykłe pytanie zadane z ludzkiej ciekawości Jezus odpowiada niezwykłą narracją o sprawach bożych i wiecznych. W tej pięknej i boskiej narracji Jezusa kryje się jednak pewnego rodzaju odpowiedź na pytanie: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? (J 6,25). „Przybyłem tutaj” już z chwilą nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Nazarecie i udzielenia przez Nią zgodnego z wolą boską fiat = niech mi się stanie według słowa twego (Łk 1,38). „Przybyłem tu” już w momencie mojego wcielenia i stałem się widocznym dla świata w chwili narodzenia w Betlejem. „Przybyłem tutaj” już całkiem dawno i czekam tu jako Syn Człowieczy (J 6,27) na spotkanie z każdym z was.

     Gdy tylko taka narracja Jezusa dotrze do naszych uszu i wsłuchując się w jej logiczność damy wiarę słowom Syna Człowieczego, staniemy się gotowi do zadania Jezusowi pytania ważniejszego, niż pierwsze, a mianowicie: To co mamy czynić, byśmy wykonywali dzieła Boże? (J 6,28). I tu dochodzimy już do samego sedna sprawy, do istoty naszego bycia chrześcijanami. A ponieważ w pytaniu tym zawarta jest nie tylko czysta ciekawość, ale pragnienie czynienia i wykonywania dzieł bożych, Jezus odpowiada natychmiast i wprost: Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał (J 6,28). Tak więc kwestią zasadniczą – także w czasach koronawirusa – jest kwestia naszej wiary w Jezusa Chrystusa posłanego przez Boga Ojca w Duchu Świętym „na naszą stronę jeziora” (por. J 6,22). Jeżeli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem, i jeśli w sercu uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie (Rz 10,9), albowiem sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia (Rz 10,10). I jeśli do wiary w Jezusa Chrystusa posłanego w Duchu Świętym przez Boga Ojca doda się jeszcze dobre uczynki, bez których wiara martwa jest sama w sobie (por. Jk 2,17), jest się już całkiem niedaleko od Królestwa Bożego (Mk 12,34).

     Ja wiem, w kogo ja wierzę stałością duszy mej,
     Mój Pan w tym Sakramencie pełen potęgi swej.
     To ten, co zstąpił z nieba, co życie za mnie dał
     I pod postacią chleba pozostać z nami chciał.

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin strony: 185950
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem